W bibliotekach są czytelnicy i chętni do pracy ludzie. Brakuje książek i pieniędzy. Samorządy dają ile mogą, czyli niewiele, a państwo (czytaj władze centralne) kulturę ma gdzieś. Doroczny zjazd powiatowych bibliotekarzy był radosny tylko z pozoru.

Żeby było co wypożyczać

Medal dla dyrektora

W czwartek 15 maja, zjechała do Olszyn brać bibliotekarska i pracownicy domów kultury z całego powiatu. Nie wszyscy, oczywiście, bo ktoś musiał pracować, ale wydelegowane reprezentacje były tak liczne, że z ledwością pomieściły się w dwóch wcale nie małych izbach, udostępnionych przez sołtysa Olszyn Zygmunta Rząpa w jego muzeum. Inspiratorem dorocznych spotkań jest Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, któremu w powiecie przewodniczy Antoni Olszewik, na co dzień dyrektor biblioteki w Orżynach, gmina Dźwierzuty. I jego to, jedynego z obecnych, udekorowano odznaczeniem "Zasłużony Działacz Kultury", przyznanym przez ministra kultury na wniosek marszałka województwa.

Wątpliwe deklaracje

Wicedyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie zapewniał obecnych, że jego placówka stara się o to, by w każdej, nawet najmniejszej wiejskiej bibliotece znalazł się komputer z dostępem do internetu. Wypowiedź tę przyjęto z dystansem. Tak już bowiem jest, co odnotowywali obecni podczas rozmów, że kultura, w worze wszelkich potrzeb, zajmuje jedno z ostatnich, jeśli nie ostatnie miejsce.

- Na Litwie czy w Estonii biblioteki, podobnie jak w Polsce, podlegają samorządom, jednakże państwo zapewnia książki - powiedziała "Kurkowi" Jadwiga Pijanowska, dyrektor MBP w Szczytnie dodając, że w Polsce całość zagadnień związanych z prowadzeniem bibliotek scedowano na władze lokalne, a przez ostatnie co najmniej 10 lat biblioteki zaledwie dwa razy "odgórnie" otrzymały nowości wydawnicze i to za niewielkie pieniądze.

Plan w powijakach

Wciąż też w powijakach, a dokładniej w sferze planów, znajduje się nadanie bibliotece miejskiej statusu powiatowej. Obie strony, czyli władze miasta i powiatu, teoretycznie doszły do porozumienia - i to wszystko. Przeszkoda - tradycyjna - brak pieniędzy.

Pod powiatową egidą biblioteka miałaby możliwość na przykład organizowania szkoleń dla pracowników, co jest istotne choćby dlatego, że wojewódzka biblioteka już się tym nie zajmuje - nie jej kompetencje. Łatwiej też by było, jak twierdzą bibliotekarze, wspólnymi siłami powiększać księgozbiory, a także wymieniać między placówkami pozycje, poszukiwane w jednym miejscu, a niezauważane w drugim.

Czytelników nie brakuje

W oficjalnych wystąpieniach kwestia najbliższej przyszłości bibliotek w powiecie została pominięta, także i dlatego, że uwagę skupiono na księdze poparcia dla akcesji Polski z Unią Europejską, którą obecny na spotkaniu starosta Kijewski puścił w obieg oraz na dzieciach ze szkoły w Olszynach, które zapełniły część artystyczną, a ekologiczny skecz z Kargulem i Pawlakiem w rolach głównych wszystkich szczerze ubawił. Gdy dzieci zastąpiła kapela "Wystek" - praktycznie było po imprezie, oczywiście w jej części oficjalnej, bo bibliotekarze bawili u sołtysa Rząpa jeszcze kilka dobrych godzin, choć na trochę dystansując się od codziennych problemów.

- Wbrew temu, co się dość powszechnie głosi, czytelników wcale nie brakuje, a nawet przybywa - mówili zgodnie przedstawiciele bibliotek. - Żeby jeszcze było im co wypożyczać...

Halina Bielawska

2003.05.21